Jedzenie w nocy: mogę czy nie mogę?

Po pierwsze, rozłóżmy pojęcia na czynniki pierwsze. Co to jest "jedzenie", co to jest "on", a co to jest "noc"?

Woda, na przykład, jest również postrzegana przez organizm jako pokarm. Ten bardzo "na" może być dwie godziny, lub minuta przed snem. A niektórzy ludzie postrzegają noc jako równoważną z dniem pod względem obciążenia semantycznego, intelektualnego i fizycznego (pozdrawiam freelancerów). Wynika z tego, że nasz artykuł nie dostarczy jednej poprawnej odpowiedzi. Proszę wybaczyć banał, ale wszystko jest niezwykle indywidualne.

Przypuśćmy, że każdej nocy czujesz, że uczucie głodu nieuchronnie pojawia się dokładnie w tym czasie, kiedy według wszystkich zasad i przepisów nie może się już pojawić. Wtedy w środku zaczynasz świadomie nierówną walkę umysłu z emocjami o ten mały kawałek sera (ciastko / tost / stek / ogórek) w lodówce. Wtedy umysł wygrywa i idziesz do łóżka na pusty żołądek, ale z niezaspokojonymi pragnieniami (co strasznie cię złości!). Częściej jednak nie wygrywa: poddajesz się uczuciom, czerpiesz "złośliwą przyjemność", ale zaraz potem włączasz surowego sędziego i obwiniasz się o słabość oraz ubolewasz nad kilogramami +1, które na pewno z góry zostaną zdeponowane w twoich stronach.

Mamy trzecią opcję.

Oto on: robisz to, co chcesz, w pełni ciesząc się tym procesem i odpowiedzialnie akceptując konsekwencje. Spokojnie. Z godnością. Bez walki. Bez poczucia winy. Z przyjemnością, w końcu. Brzmi to jak jakiś psychologiczny nonsens, ale to naprawdę jest możliwe. A potem, jeśli zdasz sobie sprawę, że to zachowanie grozi ci otyłością za kilka lat - znajdź czynniki wyzwalające.

Znajdź czynniki wyzwalające.

Spróbuj dowiedzieć się, co powoduje tę szaleńczą chęć jedzenia. Czy miałeś zły lub źle zaplanowany lunch? Późno wyszedłeś z siłowni, gdzie zmarnowałeś mnóstwo kalorii i teraz Twoje ciało nie dostaje ich wystarczająco dużo? Może chodzi o stres, który tak naprawdę wpływa na Twoje hormony i metabolizm? Zmiana pory roku, niedobór witamin? Czy może przekąski przed snem to tylko nawyk wypracowany przez lata? W każdym razie, to ostre pragnienie (jak i wszystkie inne podobne) musi być wyzwalaczem: to jest to, co musisz odkryć. Gdy powód jest jasny, odpowiedź nie zajmie dużo czasu. Wiemy, że poprawnie sformułowane zadanie zawiera 50% rozwiązania.

Drugą kwestią, na którą warto zwrócić uwagę, jest wojna wewnętrzna. Jeśli proste pytanie "jeść czy nie jeść" rozwija się w teatrze działań wojennych, to sprawa jest gówniana. Jak wiadomo, każda walka (poza sportową) zaczyna się wtedy, gdy strony nie mogą dojść do porozumienia (sportowcy zgadzają się na bicie się nawzajem :)). I, niestety, zwykle przynosi wszystkim więcej strat niż korzyści. Dlatego, według wielkich umysłów, prawdziwie wygrana wojna to taka, która nigdy się nie rozpoczęła. Powinniśmy więc nauczyć się negocjować z samymi sobą. Nie jesteśmy naszymi własnymi wrogami. Wręcz przeciwnie - jedyni i najlepsi przyjaciele.

Cicho z samym sobą.

spokojnie, dokładnie, otwarcie porozmawiała ze sobą, dowiedziała się, że powodem, dla którego ręce ciągle sięgały do lodówki, tak naprawdę nie jest głód, a zarobki, wydaje się, nie wystarczą do następnego (że złośliwa nauczycielka zbeształa dziecko w szkole / że facet z Tindera nadal nie odpowiedział / że nadal nie jest zrobiona praca powinna być zrobiona jutro rano) - szczerze pożałowała siebie, przytuliła, poklepała po głowie (tak, tak, siebie!), płakałyśmy razem (tak, ze sobą), akceptowałyśmy siebie i to doświadczenie, pozwoliłyśmy sobie na utratę kontroli i bycie takim bezradnym, nieodpowiedzialnym grzybkiem i - widzisz - jakby się poprawiło. Zawsze jest łatwiej, gdy ma się wsparcie. Zwłaszcza jeśli wspierasz najbliższą i najważniejszą osobę na świecie - siebie. I nie chcesz wypchać się histerycznie. Nawet jeśli pozwolisz sobie na zjedzenie tego kawałka ciasta (ba, nawet całego tortu!) - ważne jest, aby nie robić sobie z tego powodu wyrzutów, a z wdzięcznością i przyjemnością go zjeść. Mówią, że wtedy jedzenie nie spowoduje żadnej szkody, ale kiedy jemy i w procesie nienawiści do siebie i naszego jedzenia, wtedy jesteśmy zaprogramowani na zanieczyszczenie organizmu i zachorowanie. Nie zgadzasz się? Napisz w komentarzach ????.

A w ogóle to pamiętajmy o niektórych kulturach i dietach oraz ich podejściu do jedzenia w nocy.

Kiedy chcą, wtedy jedzą.

Na przykład w europejskich krajach śródziemnomorskich tradycyjnie spożywa się późną kolację - od 20:00, a nawet o 21:00. I kładą się spać o tej samej godzinie 22:00-23:00. I nic. Nikt się nie karze, nie cierpi i na pewno przeciętny Grek, Włoch, Francuz nie cierpi z powodu nadwagi. Po prostu mają raczej lekkie, zbilansowane obiady i jedzą z rodziną, z przyjaciółmi, powoli i z przyjemnością. Poza tym, są dokładnie trzy posiłki dziennie bez przekąsek.

Jedz zgodnie z kierunkiem słońca

Jedna z najstarszych tradycji religijnych - wedyjska. W nim całe życie człowieka przebiega w odniesieniu do czasu (= słońce = biorytmy). To znaczy, że ludzie budzą się i funkcjonują w taki sam sposób, jak aktywność słońca. Tak więc, tam, po godzinie 18:00, kiedy słońce zachodzi, generalnie trzeba zakończyć wszystkie sprawy i przejść w tryb "odpoczynku". W tym czasie może również rozpocząć się kolacja. Powinno być lekkie jak śniadanie, ale mniej jaskrawe w smaku i składzie - koniecznie do 21:00. Po tym czasie możesz (i powinnaś!) pić ciepłe mleko. A potem pora spać - około 22:00.

Bez względu na to, jak na to spojrzeć, prawie wszędzie jedzenie jest związane z cyklem okołodobowym danej osoby. O ile nie mamy szczęścia urodzić się w ścisłej tradycji gastronomicznej i nie musimy sami wyrabiać sobie nawyków żywieniowych, musimy kierować się zdrowym rozsądkiem i indywidualnymi osiągnięciami. Dlatego nie ma i nie będzie jeden sto procent, jeden rozmiar-fits-all dieta, która będzie działać dla wszystkich. Każdy z nas jest inny, okoliczności, w jakich żyje są inne, podobnie jak stres i hormony.

Jeśli nadal uważasz, że nawyk jedzenia wieczorem jest szkodliwy i chcesz się go pozbyć, to oprócz powyższych zaleceń, poniżej znajdziesz jeszcze kilka wskazówek. Ustal ścisły harmonogram: zdecyduj, że będziesz jeść X razy dziennie, wyraźnie o X godzinie. I, cokolwiek to jest, trzymaj się obranego kursu. Tylko nie kieruj się koleżankami czy magazynami mody. Jedz wtedy i to, z czym czujesz się komfortowo (nie tracąc przy tym zdrowego rozsądku). Jeśli poczujesz głód między posiłkami, wypij szklankę ciepłej wody. A co najważniejsze, kochaj i akceptuj siebie. Zobaczysz, że to działa.